„Gałęź rodu Toporczyków, która od dziedzicznego Ossolina nazwisko przybrała, jakkolwiek szczycić się mogła słusznie starożytnością rodu i świetnością parenteli, dopiero w XVII w. zajęła w społeczeństwie polskiem wybitniejsze stanowisko. Do rozgłosu, jaki wówczas ich imię otoczył, niemało przyczyniły się nagromadzone w ich ręku bogactwa; w parze z niemi szła wrodzona już nie hojność, ale szalona, w znacznej, części na próżności oparta rozrzutność, której typowym a po wiekach jeszcze pamiętnym przykładem jest słynny wjazd poselski do Rzymu Jerzego Ossolińskiego.”
Stanisław Tomkowicz 1894 r.

jerzy_ossolinski„Celem legacji Jerzego Ossolińskiego do Rzymu było złożenie hołdu papieżowi w imieniu nowo obranego w 1632 r. władcy. Posłowi zostały też powierzone różne szczegółowe kwestie polityczne, jednak całe wydarzenie zostało zaplanowane przede wszystkim jako wielki spektakl z wyraźnym przesłaniem ideowym, kreującym obraz Rzeczypospolitej dla Europy.

Uroczysty wjazd polskiej legacji do Wiecznego Miasta odbył się 27 listopada 1633 r., a w podobnym porządku 6 grudnia orszak posła udał się na uroczystą audiencję u papieża, podczas której Ossoliński wygłosił znakomitą łacińską mowę.

Sprawa wyboru strojów, w jakich wystąpiło poselstwo, była na tyle ważna, że odniósł się do niej w swojej oficjalnej relacji sejmowej Jerzy Ossoliński. Mówił: „… z samego Waszej Królewskiej Mości rozsądku nie chciałem ojczystego odmieniać stroju, którego wojskową powagę i przystojność narody tamte niewątpliwie bardziej chwalić miały …”.

Legat nie dostosował się więc do miejscowych zwyczajów, jak czynili to zwykle podróżujący poEuropie Polacy, ale uczynił z wystąpienia w bogatych, kształtowanych pod wpływem Orientu strojach polskich środek oddziaływania propagandowego.

Nie sposób dokonać opisu bogactwa i rozmaitości całego poselstwa, niech więc wyobrażenie o nim dadzą tylko pewne szczegóły. Zamiast prozatorskich relacji warto sięgnąć po nie do eposu Samuela ze Skrzypny Twardowskiego – epika nazywanego przez współczesnych polskim Maronem – który w poemacie Władysław IV prze wierszował dokładny opis poselstwa i nawet całą mowę posła. Oto:

„… wprzód poprowadzi

wozy para przystawów, szarłatnimi kryte

ku ziemi oponami; po nich złotem szyte

dawały znać Topory, że poselskie beły,

a muły urodziwe ciężko ich ciągnęły;

w trop ich dziesięć wielbłądów pokojowe nieśli

sprzęty drogie […]

a Perse i Ormieni w tureckich zawojach

po garbach im siedzieli; trębacze za nimi

w tejże barwie, pod świetno forgami strusimi,

ciągnionej, potrębując kozakom czterdziestu …”.

Oczywiście wyeksponowana została osoba samego posła:

„… koń pod nim, strojem i pięknością

wszytkim nieporównany, szumne ważeł nogi,

szczero od manijery jubilerskiej drogiéj

błyszcząc i chryzolitów; szata haftowana

w łuskę złotą, którą mu tam, gdzie zapinana,

z dyjamentów wschodowych pętlice okuły,

czołder perły i krwawe rubiny posuły …”.

bramaZadziwiające jest dziś, w epoce komunikacji cyfrowej, z jaką skrupulatnością notowano rodzaje strojów, barwy i nawet szacunkowe ceny klejnotów. Wiadomo więc, że starszy pokojowy posła Kociszewski jechał wymachując dzidą, ubrany na biało, ze skrzydłami husarskimi z piór żurawich, jego koń miał turkusowy rząd i pióra na nogach, tuż za nim postępowało trzydziestu pokojowych w atłasowych błękitnych ferezjach o pomarańczowym podbiciu. Po nich służący Ormianie i Tatarzy prowadzili konie posła, siodło każdego było wysadzane innymi kamieniami szlachetnymi, ostatniego wraz z rzędem lśniło diamentami. Konie były podkute złotymi podkowami tak, że celowo zostały one zgubione i stały się łupem rozentuzjazmowanego tłumu.

Tak zaplanowany spektakl wjazdu miał jasne przesłanie ideowe, był manifestacją wielkości i kulturowej odmienności Rzeczypospolitej. To samo przesłanie zostało powtórzone i jeszcze wzmocnione w oracji Ossolińskiego. Sama mowa, zgodnie ze zwyczajem, miała charakter pochwalny. Przy składaniu hołdu należało się spodziewać przede wszystkim laudacji osoby papieża. I rzeczywiście, mówca pochwalił Urbana VIII, ale uczynił to w sposób szczególny. Zastosował tu metodę, którą w klasycznej retoryce określa się jako amplifikację pośrednią (ratiocinatio), tzn. taką, która domyślności odbiorcy pozostawia znalezienie właściwego przedmiotu pochwały. Polski poseł swoją mowę od początku do końca wypełnił pochwałą polskiego króla i samej Rzeczypospolitej, jedynie przez klamrę pojawiającego się na początku i na końcu motywu hołdu, pośrednio wywyższył papieża. „Czym wspanialsza Polska, tym większy Urban VIII.”

Silva Rerum Poselstwo Jerzego Ossolińskiego do Rzymu w 1633 r. Maria Barłowska